the-spirit-of-gdansk

Wyświetlanie wszystkich wyników: 2

Stobbes Machandel to trunek z długą tradycją. Gdańska jałowcówka nie bez powodu była określana mianem „napoju narodowego”.  Założyciel marki  – Piotr Stobbe – od początku przykładał ogromną wagę do wyglądu wyrobów. Butelka posiadała kształt baryłki, a do jej charakterystycznych cech zaliczały się poziome żłobienia na szkle. Uwagę przykuwała również etykieta przestawiająca równoramienny krzyż. Obecnie produkt jest trudno dostępny, co wynika z faktu, że jego produkcja przeniosła się do Niemiec, gdzie po wojnie znalazła się familia Stobbe. Gdańsk nadal jednak kojarzy się z tym alkoholem – pamiętają o nim zwłaszcza rodowici mieszkańcy Wybrzeża.

Machandel – wódka, o której krążą legendy…

Lokalny specjał z dodatkiem jagód jałowca pili niemal wszyscy – mundurowi, marynarze, kupcy, rzemieślnicy, pracownicy portów czy studenci. Butelki alkoholu były dostępne w sklepach, kantorach, restauracjach, a miejscowi artyści układali o nich piosenki. Trunek zyskał popularność w okresie funkcjonowania Wolnego Miasta Gdańsk. I choć na parę lat całkowicie zniknął z rynku – na jego temat powstały rozmaite anegdoty.

Kiedyś pewien turysta zapytał robotnika, co sprawia, że trunek tak bardzo mu smakuje. Ten odpowiedział, że  pijąc go, czuje się prawdziwym gdańszczaninem, a poza tym nie wyobraża sobie innego sposobu na ugaszenie pragnienia w lecie. Dodał też, że dzięki Stobbes Machandel nie musi marznąć w zimie. Do często przywoływanych historii należy opowieść o studentach spotykających  się w gospodzie „Machandeltreppe” (z jęz. niem. Machandlowe Schody) mieszczącej się w pobliżu dzisiejszej ul. Grunwaldzkiej. Podobno jednego razu w przypływie emocji wniesiono na ganek karczmy samochód. Akcja ta z pewnością nie należała do łatwych i odbiła się szerokim echem w lokalnej społeczności.

Jak spożywano Stobbes Machandel?

Gdańską jałowcówkę podawano zawsze z suszoną śliwką, którą wraz z wykałaczką umieszczano we wnętrzu pustego kieliszka. Następnie całość zalewano wódką. Konsument zjadał owoc, jednocześnie trzymając pestkę okolicy policzka. Potem szybko wypijał płyn, wypluwał pestkę i łamał patyczek. Jeśli ktoś nie dostosował się do obowiązujących rytuałów, zmuszano go do postawienia kolejki wszystkim gościom. Regionalna ludność starała się więc przestrzegać zasad związanych z piciem artykułów marki Machandel – Gdańsk zasłynął z wielu ciekawych historii opisujących zmagania niewprawionych smakoszy.

Z czasem wykształciły się również inne zwyczaje związane z napojem Machandel. Wódka była m.in. przelewana do specjalnego, glinianego kufla, a następnie dodawano do niej cukier i serwowano biesiadnikom zasiadającym przy stole – takie tradycje obowiązywały na Żuławach. Osoba, której przypadł „przedostatni łyk”, płaciła za całe naczynie z jałowcówką. To powodowało, że uczestnicy zabawy starali wypić jak najwięcej trunku. Wierzyli, że nie pozostawiając resztek dla innych, ominie ich wątpliwy przywilej fundowania Stobbes Machandel.

Gdańska jałowcówka – bogata historia, różnorodność gatunków

Wódkę o mocy 38% wytwarzano od 1776 r. W 1945 r. nadmorską destylarnię zniszczyły i rozgrabiły wojska rosyjskie. Wówczas zakończyła się produkcja Machandla. Gdańsk na stałe został pozbawiony lokalnej gorzelni. Założyciele marki – rodzina Stobbe – trafili na Syberię, a później ponownie znaleźli się w Niemczech. W latach 60. XX w. wznowiono wytwarzanie oryginalnego trunku. Obecnie gdańska jałowcówka produkowana jest specjalnie dla naszych restauracji przez firmę Dock Pol.

Jeśli chcieliby Państwo skosztować gdańskiej jałowcówki, zapraszamy do jednej z naszych trzech restauracji Goldwasser.

Goldwasser Logo

Informacja

Nasz sklep zawiera ofertę produktów wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czy masz skończone 18 lat?